jaki był ten miesiąc? intensywny, to na pewno. nerwowy. do tego trochę głodny i niedożywiony.
jeszcze przed świętami zapowiadałam na moim fanpage ten pasztet. obiecanki - cacanki, nie pojawił się na blogu tak szybko jak sądziłam, że się pojawi (krasnoludki zawiodły, nikt nie zrobił tego za mnie...).
pasztet daje się ładnie kroić, nie kruszy się i nie rozpada, po ukrojeniu można go bez problemu rozsmarować na kanapce co obrazują fotografie. :)
Składniki (na standardową keksówkę)
- 1 pietruszka
- 2 marchewki
- 1 seler
- 2-3 łyżki oleju rzepakowego do smażenia cebulki i pieczarek
- 1 cebula
- ok. 200 g pieczarek
- 200 g ugotowanego bobu
- 2-3 ząbki czosnku
- 2 jaja (raczej małe)
- kilka łyżek mąki z ciecierzycy (lub dowolnej innej mąki)
- 1,5 łyżki sosu sojowego, 2-3 łyżki posiekanej natki pietruszki, majeranek, sól, pieprz
Warzywa ugotować do miękkości. Cebulę pokroić na drobno i podsmażyć na złoty kolor na oleju rzepakowym. Dodać posiekane w kosteczkę pieczarki i dusić chwilę aż zmiękną. Ugotowany bób zmiksować przy pomocy blendera lub robota kuchennego, dodać pieczarki z cebulką, warzywa i całość zmiksować na gładką pastę. Dodać jajka, czosnek, przyprawy i sos sojowy, pomieszać i dodać tyle mąki, żeby masa nie była zbyt rzadka. Piec 40-50 minut w 180 stopniach.



