Pokazywanie postów oznaczonych etykietą błonnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą błonnik. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 28 października 2013

CZYTELNICY PYTAJĄ - otręby a candida oraz spożycie błonnika kiedyś i dziś

Moi drodzy :)

Ostatnimi czasy obserwuję ogromne zainteresowanie moim postem na temat otrębów. Widzę to zarówno w statystykach, pozycji w google (wpiszcie "otręby" - mój post wyświetla się już na 3 pozycji - szok!), jak i ilości zadawanych na ich temat pytań.
Od dłuższego czasu myślę o pociągnięciu tego tematu dalej, bo widzę, że wiele osób szuka na ten temat informacji i prawdopodobnie nie znajduje wiarygodnych odpowiedzi...
Zapraszam wszystkich do zadawania pytań na ten i inne tematy związane z żywieniem - zarówno poprzez komentarze, jak i mailowo (zakładka "kontakt"). :)

Dzisiaj publikuję odpowiedź na kilka pytań od jednego z moich czytelników. Poruszył on bardzo ciekawe wątki, które zainteresowały mnie na tyle, że chętnie pogrzebałam w przeróżnych materiałach, by udzielić bardziej wyczerpujących odpowiedzi...

"Droga Agato! Ja jednak chciałbym dowiedzieć się czegoś więcej na temat otrąb. Jaki mają one wpływ w przypadku zainfekowania organizmu przez grzybicę w szczególności przez candidę (np. albicans), czy można łączyć otręby z jogurtem/zsiadłym mlekiem (oczywiście tylko bezpośr. od krowy) - czyli do jakiego rodzaju produktu zaliczamy otręby - węglowodanowy/białkowy/neutralny; proszę też o rozważenie kwestii czy jest naturalnym fakt mechaniczne (na skalę przemysłową) oddzielenie powłoki zewnętrznej ziarna i stworzenie nowej "kontrproporcji" w stosunku do normalnej ilości otrąb w diecie przyjmowanej dawniej np. przez naszych pradziadków wraz z całym ziarnem i wynikającą stąd normalną dawką - czy aby ta ilość jest z góry przesadzona, gdyż to właśnie przemysł daje nam taką "możliwość" 
pozdrawiam Mechu"



1. Muszę przyznać, że candida to ciężki orzech do zgryzienia. Rzadko diagnozowana, wywołuje nieswoiste objawy, które łatwo pomylić z czym innym lub zignorować, a problem nadal istnieje... Dieta jest przy niej bardzo wymagająca i wymaga dużej precyzji oraz samoobserwacji przez pacjenta. Jeśli koniecznie chcesz spożywać otręby to polecałabym owsiane, ryżowe, gryczane i z innych bezglutenowych zbóż, jeśli zdołasz kupić w PL. W przypadku candida zaleca się wykluczyć gluten - otręby pszenne, żytnie odpadają, a owsiane są trochę ryzykowne, ale zostawiłabym je ze względu na ponadprzeciętne właściwości. Oczywiście nie wolno przekraczać maksymalnych dziennych dawek (2-3 łyżki). Koniecznie trzeba też obserwować zachowanie organizmu. Otręby zawierają węglowodany złożone i błonnik, potrzebne przy walce z grzybkiem, ale ja i tak jestem zdania, że lepiej pozyskiwać te substancje z warzyw, niż z otrębów.

2. Można je łączyć z nabiałem, czyli jogurtem, zsiadłym mlekiem, kefirem itp.; jeśli dobrze wydedukowałam chodzi Ci o zasady zgodne z dietą rozdzielną - z naukowego punktu widzenia NIE ISTNIEJĄ wiarygodne dowody na prawdziwość tej teorii. Owszem - jest wiele opinii i oderwanych od rzeczywistości pomysłów. Prawda jest jednak taka, że białka i węglowodany trawią zupełnie różne enzymy, trawienie węglowodanów zaczyna się w innym miejscu przewodu pokarmowego, niż trawienie białka. Nie widzę przeciwwskazań, by spożywać białko i węglowodany w jednym posiłku. Jeśli chodziło Ci o coś innego - proszę rozwiń wątek :)

3. Otręby to produkt węglowodanowy. Zawierają trochę białka i tłuszczu, ale przeważają i tak węglowodany (głównie złożone, w tym błonnik pokarmowy, który również należy do grupy węglowodanów).

4. Uważam, że mechaniczne oddzielanie powłoki ziarna nie stanowi specjalnego zagrożenia dla zdrowia czy życia. Zagrożeniem dla wartości odżywczych zawartych w zbożach mogłaby być podwyższona temperatura. Wydaje mi się jednak, że producent na opakowaniu prezentuje wartości zgodne ze stanem faktycznym produktu - w przeciwnym wypadku mógłby zapłacić wysoką karę, gdyby ktoś zbadał wartość odżywczą w laboratorium i dowiódł, że opakowanie kłamie. Nie mam jednak wiarygodnych informacji, niestety zbyt mało się na ten temat mówi, mogę więc tylko przedstawić Ci moją opinię. 

5. Jeśli chodzi natomiast o spożywanie błonnika (bo o niego się tu głównie rozchodzi, gdy mówimy o otrębach) przez starsze pokolenia w przeszłości to zdecydowanie kiedyś spożycie to było znacznie większe. Zarówno żywność miała więcej błonnika zawartego w niej naturalnie (a nie tak jak teraz często - poprzez wzbogacanie jej), ale również spożywano wtedy więcej kasz, pieczywa i mąki z pełnego przemiału i świeżych warzyw.


Polecam przejrzenie badania na temat spożycia błonnika w Polsce w latach 2000-2009 w oparciu o dane GUS - link. Obserwujemy tam zarówno zubożenie żywności w błonnik przez ostatnie lata, jak i spadek spożycia błonnika. Warto zaznaczyć, że mówimy tutaj o latach 2000-2009, a co dopiero o czasach naszych przodków ; )

Myślę, że poruszyłam najważniejsze zagadnienia w tym temacie.
Zapraszam do dyskusji wszystkich zainteresowanych.
Obiecuję również rozwianie wątpliwości innych czytelników wkrótce :)

sobota, 7 września 2013

owsiano-kokosowe crumble z rabarbarem - podwieczorek na diecie (2)

spóźniony rabarbar. szukam resztek lata wokół siebie. i odgrzebałam w czeluściach dysku twardego - takie oto crumble.
dziś  znów rozprawię się z wizją podwieczorku na diecie. jeśli, tak jak ja, nie wyobrażacie sobie podwieczorku w wersji nie na słodko - polubicie tę wersję.
zamiast rabarbaru można użyć innych owoców! świetnie sprawdzi się z kwaśnym jabłkiem i odrobiną cynamonu jesienią, latem spróbujcie sezonowych owoców, jak maliny czy truskawki, a zimą skorzystajcie z mrożonych. pełna dowolność. 
zachęcam do eksperymentowania w kuchni! gdybym sztywno trzymała się przepisów nigdy nie powstałby ten blog ani żaden przepis, jaki tutaj opublikowałam :)

Składniki:
  • 2 łyżki masła
  • łyżeczka mleka
  • 2-3 łyżki miodu (można użyć cukru brązowego; ja z kolei dałam ksylitol)
  • 1/4 szklanki płatków owsianych
  • 1/4 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 2 łyżki wiórków kokosowych
  • 2-3 łodygi rabarbaru
Rabarbar myjemy, obieramy i kroimy w 1-2 cm kawałki. Umieszczamy go na dnie naczynia żaroodpornego lub foremki do pieczenia. Masło ucieramy z miodem i mlekiem. Mąkę mieszamy w osobnym naczyniu z płatkami i wiórkami. Następnie do mąki dodajemy masę maślaną i palcami łączymy je ze sobą. Posypujemy gotową kruszonką pokrojony rabarbar i zapiekamy 15-20 minut w piekarniku nagrzanym do 180stopni (do zrumienienia).


środa, 21 sierpnia 2013

lekkie ciasto marchewkowe - zdrowy podwieczorek na diecie (1)

Nadszedł dla mnie nareszcie czas błogiego urlopowania. Za mną tydzień w Bieszczadach - spacery, wycieczki rowerowe, ognisko, długie rozmowy i leniwe poranki z owsianką z malinami prosto z krzaka. Aktualnie piszę do Was ze stolicy naszego kraju, gdzie zostaję do 26.08. Gdyby ktoś z Was chciał się ze mną zobaczyć - jestem otwarta na propozycje :)

Dzisiaj przedstawiam Wam moją wariację na temat ciasta marchewkowego. Mocno korzenne i aromatyczne, idealne na nadchodzące jesienne i zimowe wieczory. Standardowo jest ono nieco odchudzone, jednak zostawiłam 4 jaja dla biszkoptowej konsystencji. Zmniejszyłam ilość cukru, mąkę zamieniłam na pełnoziarnistą, a olej zredukowałam i dodałam w zamian odrobinę jogurtu :) Smakowo nie czuć różnicy, kalorii mniej, a pełne ziarno i zdrowe składniki zadbają o Wasze zdrowie.

Są tacy, którzy ciasto marchewkowe przekładają masą śmietankowo-serową. Ja osobiście takiej wersji nie lubię, ale chętni mogą wymieszać pół kostki chudego twarogu z kilkoma łyżkami jogurtu i 2-3 łyżeczkami miodu i przełożyć taką masą upieczone ciasto (przekrojone na 2 części) lub posmarować nią ukrojony kawałek ciasta na talerzu.

Składniki
  • 3/4 szklanki oleju rzepakowego
  • 4 małe jaja
  • 1 szklanka mąki owsianej (moja kupiona w Eko-markecie)
  • 1 szklanka mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 2 szklanki startej na grubych oczkach marchewki
  • 1/2 szklanki cukru brązowego
  • 2-3 łyżki ksylitolu (opcjonalnie)
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 2 łyżeczki przyprawy do piernika
  • 1/4 szklanki rodzynek
  • 4 łyżki jogurtu naturalnego
Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić z odrobiną soli i cukru na sztywną pianę i odstawić na chwilę na bok. W dużym naczyniu utrzeć żółtka z cukrem, następnie cały czas mieszając powoli dodawać do nich ksylitol, przesianą mąkę, sodę, proszek i przyprawy. Gdy masa będzie już zbyt sucha i mieszanie będzie stawało się niemożliwe należy dodać jogurt, a po dokładnym połączeniu wlewać (cały czas mieszając) olej. W tym momencie można dodać sparzone wrzątkiem rodzynki i startą marchewkę oraz pomieszać masę ponownie, aż do dokładnego rozprowadzenia składników. Na koniec porcjami dodawać ubitą pianę z białek i delikatnie mieszając łączyć ją z gęstą masą marchewkową.
Piec 30-40 minut w 180 stopniach - do suchego patyczka. Moje piekłam w standardowej keksówce, wyłożonej papierem do pieczenia, od którego po kilkunastu minutach od wyjęcia z piekarnika ładnie odchodzi. Można również wysmarować formę tłuszczem i obsypać bułką tartą, jednak jest to opcja mniej polecana ; )


Przepis dodaję do akcji "Warzywa w słodyczach 2013".

piątek, 17 maja 2013

boski pasztet sojowo warzywny

ograniczanie serów powoli zaczyna męczyć i coraz częściej ostatecznie po nie sięgam. 
pasta z fasoli smakuje identycznie jak pasta z ciecierzycy, a pasta z ciecierzycy identycznie jak pasta z grochu, a pasta z grochu jak ta z soczewicy. 
słowem - przestaje smakować. 
jedyna smakująca jeszcze alternatywa to pasty strączkowe z dodatkiem suszonych pomidorów, ale ich cena aktualnie przytłacza moją studencką kieszeń. nie przejadły mi się też kotlety z soi czy ciecierzycy, ale ich wykonanie jest trochę bardziej pracochłonne, więc nie zawsze mogę sobie na to pozwolić.
wychodząc na przeciw tej nudzie wygrzebałam kilka zapisanych do-zrobienia-kiedyś przepisów i tym razem padło na pasztet sojowo-warzywny z przepisu Bei. 
nieco go zmodyfikowałam, ze względu na małe braki lodówkowe. :) 
wyszedł przepyszny i nareszcie jest jakiś nowy smak w moim kolacyjnym menu!
pasztet po upieczeniu jest dość wilgotny i daje się łatwo rozsmarować na kanapce (nawet na pieczywie chrupkim). nie kruszy się, można go kroić na plastry.
w przyszłym tygodniu spróbuję zrobić paprykarz z kaszy jaglanej, który też bardzo mnie kusi.


Składniki (na standardową keksówkę)
  • 2-3 łyżki oleju rzepakowego
  • 200 g soi
  • 1 pietruszka 
  • 1 marchewka 
  • 1 seler
  • ok. 300 g pieczarek
  • 2-3 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • 1 cebula
  • 1 główka czosnku + 1 ząbek
  • 2 jaja (raczej małe)
  • ok. 1,5 łyżki sosu sojowego
  • 1,5 łyżki majeranku
  • sól, pieprz
+ do smaku : odrobina zmielonej gałki muszkatołowej oraz goździków
+ mąka owsiana do wysypania

Soję moczymy przez 10-12 godzin i gotujemy do miękkości, zmieniając przed tym wodę.
Pietruszkę, marchewkę i seler gotujemy na parze lub w wodzie.
Pieczarki i cebulę podsmażamy na łyżce lub dwóch oleju.
Ugotowaną soję, warzywa i pieczarki z cebulą blenderujemy lub rozdrabniamy robotem kuchennym na gładką masę. Do masy dodajemy jaja, sos sojowy, rozdrobniony czosnek, natkę i przyprawy.
Formę lekko natłuszczamy olejem i obsypujemy mąką.
Pieczemy w 180 stopniach 1-1,5h.


Przepis dodaję do akcji Śniadaniowe wypieki.

piątek, 3 maja 2013

dhal, czyli szczypta Indii

lubię indyjskie przyprawy i dania. tu wykorzystujemy moc dostępnych teraz warzyw korzeniowych i końcówki mrożonek. dhal robiłam już z soczewicą i grochem, ale ta druga wersja zdecydowanie bardziej mi podpasowała. można go podawać z pieczywem czy ryżem. u mnie wersja z ryżem basmati kupionym w sklepie internetowym Ekomarket, a na wierzchu resztka sosu z jogurtu i ziół zamiast natki.



w przygotowaniu tej potrawy korzystałam z przepisu vegelicious.

Składniki (na 3-4 porcje)

  • 150-200g ryżu Basmati pełnoziarnistego (mój z Ekomarketu)
  • szklanka grochu (połówki)
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • kilka różyczek kalafiora
  • 1 marchewka
  • 2 małe ziemniaki
  • 1 – 2 łyżki oleju rzepakowego
  • kumin, kurkuma, sól, garam masala, chilli
  • sok z cytryny
  • garść świeżej, posiekanej natki pietruszki lub kolendry
  • bulion lub woda do podlewania potrawy (minimum 2 szklanki)
Ryż ugotować do miękkości w lekko osolonej wodzie.
Cebulkę pokroić drobno i zeszklić na oleju. Po chwili dorzucić pokrojone w kostkę ziemniaki, rozdrobnioną w dowolny sposób marchewkę, kalafior i przepłukany groch. Podlać bulionem i dusić pod przykryciem przez 20-25 minut (co jakiś czas mieszając i dolewając bulion w razie potrzeby). Gdy warzywa i groch będą już miękkie wystarczy doprawić całość i wrzucić posiekany czosnek. Można również dodać sok z cytryny, jeśli lubimy lekko kwaskowate smaki. 
Podawać z ryżem, posypane natką.


Przepis dodaję do akcji "Lunch w pracy".

piątek, 22 marca 2013

ciastka owsiano-kokosowe (bez mąki, cukru i jajek) i trochę o apetycie na słodkie

Czy apetyt na słodkie zawsze musi być zaspokojony tabliczką czekolady, sklepowym batonikiem czy pierwszymi-lepszymi ciastkami z hipermarketu?
NIE!!! Jeśli pomyślicie o sobie wcześniej, przygotujecie porcję ciasteczek i nie zapomnicie zabrać ich ze sobą, to nawet poza domem będziecie w stanie zjeść coś słodkiego bez wyrzutów sumienia. 
Ja przyznaję się do tego, że w zamrażalniku zawsze mam coś słodkiego ;) Najczęściej zdrowego muffina albo tego typu ciasteczka. To mój sposób na to, by nie szukać wymówek. Jeśli zadbacie o to, by w Waszych szafkach nie było słodyczy, tylko zdrowe przekąski, a w zamrażalniku kilka zdrowych ciasteczek na "wszelki wypadek", to obiecuję Wam, że sukces murowany.
Ciastka z tego przepisu odmrażają się dosłownie w pół godziny, bo są malutkie i cienkie. Sprawdzą się więc świetnie również wtedy, gdy przyjdą niespodziewani goście.
Przygotujecie je w 40 minut, a przyjemność która po tym nastąpi wynagrodzi Wam "stracony" czas. :)


Składniki (na około 25 szybko znikających ciasteczek)
  • 1 i 3/4 szklanki płatków owsianych górskich, nie błyskawicznych!!! (3/4 szklanki zmielić w młynku, resztę zostawić w całości)
  • 0,5 szklanki wiórków kokosowych
  • 65g ksylitolu (1/3 szklanki; można zastąpić miodem, cukrem, stewią czy innym słodzidłem)
  • 2 łyżki masła
  • 3 łyżki oleju (u mnie olej ryżowy Oleofarm)
  • 4 łyżki wody lub mleka (u mnie roślinne)
  • 1 łyżka esencji waniliowej (opcjonalnie)
  • 2 łyżki kakao
Podaną ilość płatków zmielić, połączyć z pozostałymi w całości i z wiórkami kokosowymi. Dodać ksylitol (czy inne używane słodzidło), esencję waniliową, olej i wodę/mleko. Pomieszać dokładnie i dodać stopione masło, a następnie ponownie połączyć.
Masę nabierać łyżką i rozkładać na blaszce pokrytej papierem do pieczenia. Gdy wyłożycie połowę masy, możecie tak jak ja dodać do pozostałej kakao i po rozmieszaniu ponownie formować ciacha. :) Możecie też w ogóle nie dodawać kakao i zrobić same jasne ciacha albo dodać je od razu i uzyskać same kakaowe - wybór zależy od Waszych preferencji Obie partie są pyszne. :)
Piekłam je w 180 stopniach około 15 - 20 minut.


Przepis dodaję do akcji "Ciasteczka owsiane", "Fit na wiosnę 2013" oraz "Zdrowe święta - Wielkanoc".

poniedziałek, 18 marca 2013

kasza jaglana z jabłkiem i cynamonem - propozycja bardziej na śniadanie czy lunch?

dla mnie to raczej propozycja lunchowa, którą od kilku miesięcy często zabieram w pudełeczku na uczelnię czy do pracy, ale spora część z Was polubiła by tę kaszkę w wersji typowo śniadaniowej. :)
jeśli jeszcze nigdy nie jedliście kaszy jaglanej - gorąco zachęcam Was do spróbowania! jest ona ostatnio coraz lepiej dostępna (takie odnoszę wrażenie) i nie jest droga, a obfituje w mnóstwo drogocennych składników. 
  • nie zawiera glutenu. 
  • jest lekkostrawna. 
  • zawiera całą masę witamin z grupy B i ważnych dla naszego organizmu minerałów, takich jak magnez, wapń, żelazo, potas
  • dzięki zawartości krzemionki wywiera dobroczynny wpływ na naszą skórę, włosy i paznokcie oraz stawy.
  • posiada antyoksydanty, które wychwytują wolne rodniki i tym samym zapobiegają występowaniu nowotworów.
  • korzystnie działa również na naszą pamięć i pracę mózgu, dzięki zawartości lecytyny!
 Składniki (na 2 porcje)
  • 3/4 szklanki kaszy jaglanej
  • ok. 2 szklanek wody do gotowania
  • 300g jabłka (2 małe lub 1 bardzo duże)
  • 2 łyżki wiórków kokosowych
  • 2 suszone figi (jeśli nie macie - można zamienić na daktyle lub 2 łyżeczki cukru czy innego słodzidła albo pominąć, jeśli nie jesteście aż tak słodkolubni ;))
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • opcjonalnie - łyżka zmielonego siemienia lub oleju lnianego (u mnie Lenvitol Oleofarm)
  • opcjonalnie - 2 łyżki jogurtu naturalnego (najlepiej domowego), jeśli ktoś lubi rzadszą konsystencję, a dla bezmlecznych mleka lub jogurtu roślinnego.
Kaszę jaglaną przepłukać i ugotować w wodzie pod przykryciem (w wersji śniadaniowej można ugotować na mleku, będzie jeszcze bardziej odżywcza) - czas gotowania to 10-15 minut. Odstawić na chwilę do ostudzenia, odlać ewentualny nadmiar wody. Jabłka obrać, oczyścić i zetrzeć na tarce, dodać wiórki, jogurt, pokrojone w kosteczkę suszone figi oraz cynamon. Wymieszać i dodać mieszaninę do lekko ostudzonej kaszy. Połączyć ze sobą wszystkie składniki i zajadać na ciepło lub spakować do pojemniczka na wynos :)
Gwarantuję, że wszyscy będą Wam zazdrościć takiego 2 śniadania!

Jeżeli jesteście zainteresowani kaszą jaglaną to odsyłam na stronę:


Przepis dodaję do akcji "Zimowe jabłuszka", "Fit na wiosnę" oraz "Zimowe szaleństwa".

piątek, 1 marca 2013

kokosowe kuleczki z kaszy jaglanej (wegańskie, bez cukru, bez tłuszczu)

 Składniki:
  • 1/2 szklanki suchej kaszy jaglanej
  • 3 suszone figi (ewentualnie daktyle)
  • 2 łyżki suszonej żurawiny
  • 5 łyżek wiórków kokosowych
  • kilka łyżek mleka sojowego
Kaszę jaglaną ugotować wg przepisu na opakowaniu. Wystudzoną kaszę rozgniotłam widelcem i podlałam kilkoma łyżkami mleka. Po zamieszaniu dodałam wiórki kokosowe. Figi pokroiłam i dorzuciłam wraz z żurawiną do kaszki. Dokładnie połączyłam, a następnie formowałam z masy kuleczki. Można je dodatkowo obtoczyć w wiórkach kokosowych :) Moje po kilku godzinach w lodówce były jednak idealne, nie rozsypywały się ani nie kleiły do rąk.
Miłośnikom słodkości polecałabym wykonanie ich z rogniecionym bananem (można pominąć wtedy mleko lub dodać go łyżkę/dwie w zależności od konsystencji), gdyż nie są mocno słodkie.

poniedziałek, 25 lutego 2013

wegańskie pasty z fasoli, czyli co na kolację na diecie bezmlecznej

O tak, większość mięsożerców i miłośników nabiału skrzywiło by się pewnie, gdyby na kolację nie mogli wziąć do chlebka żółtego sera, twarogu czy mozarelli. A i ja jeszcze niedawno bym się na to skrzywiła. To od początku duże wyzwanie i myślę, że moja kreatywność w kuchni nigdy jeszcze nie była na tak wysokim poziomie ; )
Dietę bezmleczną stosuję już od kilku tygodni i czuję się bezbłędnie. Kontynuuję moje kombinacje z pastami, stąd swoje posty kieruję też do wegan, gdyż nie dodaję już do nich jogurtu i staram się aby były jak najbardziej naturalne.
Z takich kombinacji wychodzą bardzo ciekawe rzeczy, tak jak na przykład moja ostatnia perfekcyjna pasta grochowo-słonecznikowa, którą polubiliście :) Dziś zapraszam na eksperymenty z fasolą...


Żółciutka wegańska pasta fasolowo-ziołowa
Składniki
  • 0,5 szklanki suchych nasion białej fasoli
  • łyżka oleju (u mnie olej z pestek dyni Oleofarm)
  • łyżka zmielonego siemienia lnianego (opcjonalnie)
  • łyżka zmielonego sezamu
  • łyżka wody (u mnie woda z ogórków kiszonych ;))
  • pół łyżeczki kurkumy (może być curry)
  • po szczypcie tymianku, oregano, koperku, natki pietruszki i kozieradki
Ostra zielona wegańska pasta fasolowo-chrzanowa
Składniki
  • 0,5 szklanki suchych nasion białej fasoli
  • łyżka oleju (u mnie olej z pestek dyni Oleofarm)
  • łyżka zmielonego siemienia lnianego (opcjonalnie)
  • łyżka zmielonego sezamu
  • łyżka wody (u mnie woda z ogórków kiszonych ;))
  • łyżeczka chrzanu
  • ząbek czosnku
  • posiekana zielona cebulka
  • szczypta natki pietruszki i koperku
Obie pasty robiłam tego samego dnia, a więc: ugotowałam fasolę do miękkości, później przerzuciłam podstudzoną do robota kuchennego aby ją zmiksował (równie dobrze posłuży tutaj zwykły blender, z tą różnicą, że to Wasza ręka będzie działać :)). Dodałam olej z pestek dyni, zmielone siemię i sezam oraz wodę z ogórków i miksowałam dalej (na tym etapie można już spokojnie mieszać łyżką).
Później dopiero rozdzieliłam powstałą papkę na 2 części i kolejno:
do pasty żółtej dodałam kurkumę, kozieradkę i zioła, wymieszałam;
do pasty zielonej dodałam chrzan, przeciśnięty przez praskę czosnek, zieloną cebulkę oraz natkę i koperek, wymieszałam. 
I zajadałam : )
szacunkowa kaloryczność każdej z past:



Olej z pestek dyni - rewelacja. Nadaje wszystkim potrawom niesamowitego, lekko słodkawego smaku. Zauroczył mnie naprawdę. Próbowaliście?

PS. Pierwsza setka fanów na moim profilu na facebooku. Dziękuję Wam moi drodzy, jesteście świetni! : )

Wpis dodaję do akcji Wegetariańskie śniadania, Warzywa Strączkowe - edycja zimowa oraz Domowy wyrób.

sobota, 16 lutego 2013

mocno słonecznikowa wegańska pasta z grochu

...czyli udoskonalona wersja mojej poprzedniej pasty, która tak mi zapadła w pamięć, że po niespełna tygodniu musiałam ją powtórzyć! zmusiły mnie też do tego braki zamrażalnikowe i sam nabiał w lodówce. aby to sobie wynagrodzić zmieliłam co trzeba, ugotowałam nieco strączków i mieszałam, kosztowałam, sypałam co mi się nawinęło. efekt po raz kolejny zmiótł mnie z powierzchni ziemi. i to konkretnie!
Składniki
  • 3/4 szklanki suchych połówek grochu
  • 3 szklanki wody (do gotowania)
  • 2 łyżki oleju (u mnie z pestek dyni Oleofarm)
  • 3 łyżki nasion słonecznika
  • 1 łyżka zmielonego siemienia lnianego (opcjonalnie)
  • przyprawy, u mnie - kurkuma (może być curry), tymianek, majeranek, bazylia, natka pietruszki, szczypta kuminu, szczypta kozieradki
Groch ugotować (u mnie trwało to 35 minut). Następnie zmiksować go blenderem lub dokładnie rozetrzeć, gdyż jest bardzo miękki. Dodać olej i zamieszać. Słonecznik podprażyć na suchej patelni (cały czas go mieszając - np. poprzez potrząsanie patelnią ;) - będzie gotowy kiedy zaczniecie czuć wspaniały, intensywny zapach w powietrzu, na pewno wychwycicie ten moment. Gdy słonecznik trochę ostygnie należy przerzucić go do młynka do kawy lub blendera i zmielić na proszek. Dodać zmielony słonecznik do grochu wraz ze zmielonym siemieniem lnianym i przyprawami wedle uznania. Wszystko pomieszać dokładnie. Jeśli masa byłaby zbyt sucha można dodać łyżkę jogurtu, wody, oleju - ja dodałam wodę z kiszonych ogórków ;p

szacunkowa kaloryczność mojej pasty:

Przepis dodaję do akcji "Wegetariańskie śniadania", "Warzywa strączkowe - edycja zimowa", "Od serca dla serca i dla wątroby" oraz "Domowy wyrób".

środa, 13 lutego 2013

koktajl truskawkowy - zdrowy podwieczorek na diecie


Ja na diecie nie jestem, ale wiele z Was na pewno zastanawia się co takiego jeść na drugie śniadanie czy podwieczorek na diecie... Ciągnie do słodkiego? A może po prostu w lodówce zalega resztka mleka, jogurtu, truskawki trzeba by wyciągnąć wreszcie z zamrażalnika??? W moim przypadku było właśnie tak. Chyba wykończyłam już w ten sposób wszystkie owocowe zapasy z zamrażalnika, to taki smutny moment kryzysowy każdej zimy. ;)
Ale wracając do koktajlu - dodatek siemienia lnianego przejęłam z diety strukturalnej, o której szerzej pisałam w tym poście. Polecam Wam gorąco zmielenie lnu i dodanie go, gdyż jest to bardzo szybki, tani i prosty sposób na uzupełnienie naszej diety w kwasy omega-3, zdrowe dla naszego serducha i obniżające poziom cholesterolu, nie mówiąc już o korzystnym działaniu na skórę, włosy i paznokcie. W smaku jest niewyczuwalny! A na diecie często jesteście narażeni na niedobory różnych witamin, minerałów i omega-3 również. Taki koktajl na pewno doda Wam energii i zapewni uczucie sytości na kilka godzin, a przy okazji jeśli możecie "zrobić" nim sobie dobrze na zdrowie, to czemu by nie spróbować? :) Do dzieła!


Składniki (na 1 porcję)
  • 150g truskawek (mniej więcej szklanka)
  • szklanka mleka lub jogurtu naturalnego (u mnie mleko sojowe)
  • łyżka zmielonego siemienia lnianego
  • łyżka zarodków pszennych (lub otrębów)
Truskawki zmiksować blenderem lub dokładnie rozdrobnić widelcem. Dodać siemię lniane i otręby. Stopniowo wlewać mleko lub jogurt, cały czas mieszając aż do połączenia się składników.
Jeśli używacie krowiego mleka lub jogurtu możecie dodać łyżeczkę miodu dla osłody :)

szacunkowa kaloryczność mojego koktajlu:


Inne koktajle na moim blogu:

Przepis dodaję do akcji "Wegetariańskie śniadania" oraz "Od serca dla serca i dla wątroby".

czwartek, 7 lutego 2013

pieczone pączki w wersji light, czyli tłusty czwartek studentki dietetyki

Wpis miał być wczoraj, ale nauka do egzaminu z chemii żywności jednak okazała się ważniejsza. Pączki smakują trochę jak drożdżówki, ale konfitura z róży (babcina :)) kojarzy mi się tylko z pączkami i tylko z tłustym czwartkiem!
Początkowo miały być bardziej pełnoziarniste, tylko z dodatkiem białej mąki do rozczynu, ale ciasto absolutnie nie chciało mi się kleić, a raczej chciało się tylko kleić, ale do rąk, zamiast samo ze sobą. Podejrzewam, że to sprawka mąki jaglanej, ale nie daję gwarancji, że jak ją pominiecie to będzie lepiej.
Z tego przepisu wyszło mi 10 pączków, trochę mniejszych niż z cukierni, ale są one o wiele bardziej sycące! Możecie równie dobrze zrobić ich 8, będą nieco większe.
Tym wpisem zaczynam ponadto cykl testowania produktów firmy Oleofarm. Dostałam 3 cudowne oleje - olej ryżowy, olej z pestek dyni tłoczony na zimno i olej z orzecha włoskiego również tłoczony na zimno. Niebawem szczegółowy opis właściwości każdego z olei. Czekam jeszcze na LenVitol, czyli olej lniany. Spodziewajcie się przepisów z ich wykorzystaniem :)

Składniki (na 10 pączków)
  • łyżka mąki pszennej tortowej
  • łyżka mąki orkiszowej pełnoziarnistej (może być pszenna pełnoziarnista, biała, ale raczej odradzam żytnią)
  • 110 ml mleka sojowego (może być krowie, ryżowe, migdałowe, dowolne, nawet woda)
  • 30 g świeżych drożdży
  • szklanka mąki pszennej tortowej
  • pół szklanki mąki jaglanej (również można zamienić pszenną białą, razową lub orkiszową)
  • szklanka mąki orkiszowej pełnoziarnistej
  • 2 łyżki ksylitolu (może być cukier brązowy, biały, miód, dowolne słodzidło)
  • 1 jajko
  • 2 łyżki oleju (u mnie olej ryżowy firmy Oleofarm)
  • ok 150g konfitury z róży (u mnie pół słoiczka domowej)
Mleko podgrzać do temperatury około 40 stopni (będzie dobre, jeśli dacie radę zrobić test palucha - wytrzymacie 10s i nie będzie Was parzyć ale będzie ciepłe :)). Do mleka skruszyć drożdże i wymieszać dokładnie łyżeczką, dodać po łyżce mąki tortowej i orkiszowej i ponownie zamieszać. Odstawić do podrośnięcia na jakieś 10 minut (uwaga: rośnie bardzo bardzo!) - ten etap można pominąć, jeśli się komuś bardzo spieszy.
Pozostałe mąki wymieszać ze sobą, dodać ksylitol/cukier i wlewać powoli sporządzony wcześniej zaczyn z drożdży. Cały czas mieszając, rozprowadzać rozczyn w cieście. Dodać jajko i olej i wyrabiać ciasto. Gdyby było zbyt rzadkie i klejące do rąk - trzeba dosypać mąki, a gdyby było zbyt gęste - można dodać odrobinę wody, mleka lub tłuszczu. Jeśli ciasto jest już zwarte i nie klejące, wyrabiać je jeszcze chwilę i odstawić do podrośnięcia. Ja zwykle zaglądam do niego za kilkanaście minut, wyrabiam je i odstawiam na nowo, po czym po kolejnych kilkunastu minutach zaglądam po raz kolejny i powtarzam te same czynności.
Możecie dać ciastu na rośnięcie 15 minut albo nawet 2 godziny, to mu nie zaszkodzi. Im dłużej będzie rosło, tym dla niego lepiej, ale nie jest to zabieg konieczny. Moje rosło 30minut, po czym przeniosłam je na stolnicę, lekko podsypałam mąką, rozwałkowałam na grubość około 1cm i wykrawałam szeroką filiżanką koła. Na środku każdego koła kładłam czubatą łyżeczkę konfitury różanej i zwijałam boki jak na pierogi, po czym formowałam w rękach kuleczki.
Po wykonaniu wszystkich 10 nadzianych "kuleczek" odstawiłam je jeszcze na 20 minut do rośnięcia.
W między czasie nastawiłam piekarnik na 180 stopni.
Pączuchy piekłam 20minut, do lekko brązowiejącej skórki.

Jedzenie na gorąco nie jest zbyt zdrowe, ale kto ma tyle samozaparcia żeby ich nie skosztować? ;)




Przepis dodaję do akcji "Tłusty czwartek w wersji light".

niedziela, 20 stycznia 2013

czekoladowa owsianka z mandarynkami w 5 minut

Składniki (na 1 porcję)

  • szklanka mleka 2%
  • 40g płatków owsianych (około 4 łyżek)
  • łyżka zarodków pszennych (lub dowolnych otrębów)
  • 2 suszone morele
  • łyżka kakao
  • szczypta cynamonu
  • 10 migdałów
  • łyżka zmielonego siemienia lnianego
  • 1 duża mandarynka

Do niewielkiego garnka wsypać płatki owsiane, zarodki i kakao. Zalać je mlekiem i gotować na wolnym ogniu, mieszając do dokładnego połączenia się składników. Zagotować i zdjąć z palnika. Na dno miseczki wsypać migdały, siemię lniane i pokrojone w kosteczkę morele. Zalać owsianką, posypać cynamonem wedle uznania i udekorować obraną mandarynką.
Dla wielbicieli słodkości polecam dodanie łyżeczki miodu, który wspaniale zapobiega przeziębieniom.

Perfekcyjna propozycja na śniadanie, szczególnie zimą, kiedy jesteśmy ospali, zmęczeni i wiecznie zmarznięci. :)

Przepis dodaję do akcji "Studenckie gotowanie", "Zimowe szaleństwa".

sobota, 5 stycznia 2013

kasza kuskus z jajkiem, kiełkami i ziołami - w 10 minut

noworoczne postanowienia... też tak macie, że intensywnie Wam się chce teraz starać? o siebie, o lepsze jutro, o lepszą dietę, o lepszy styl życia? jak to jest, że cały rok może przelecieć i kończy się tylko na słowach wypowiadanych po cichu i na nowo składanych obietnicach? i czy tylko dla mnie nowy rok = nowe setki, tysiące retorycznych pytań?
nowy sposób na kuskus'a, czyli szybki lunch - kolację (bo ostatnio same wieczorowe/popołudniowe zmiany w pracy). już wspominałam jak mi zasmakowała ta kaszka.
próbuję odkrywać swoje zdrowe smaki na nowo. załamana jestem tymi świętami i tym, co ze mną zrobiły. jakby cały miesiąc ciężkich bojów, zdobywania siły do walki i starań poszedł na marne. nie cierpię tego momentu wzmożonej pracy, który non stop powtarzam, a później kilka dni wystarcza, żeby to zmarnować.
podsyłajcie mi Wasze zdrowe zapychacze, ulubione przekąski i dania do pracy (mój priorytet jest taki, by były łatwe do spakowania do pojemniczka/folii i nie zajmowały dużo miejsca), możecie też linkować do zdrowych blogów, które uwielbiacie.
obiecuję, że następny post będzie trochę bardziej pozytywny!

Składniki (na 2 porcje)

  • 1/3 szklanki kuskusu
  • 2 jaja ugotowane na twardo
  • 80g papryki czerwonej
  • 2 plasterki ulubionej wędliny (lub sera żółtego)
  • 1 łyżka jogurtu naturalnego (u mnie domowy)
  • 1 łyżeczka oliwy z oliwek
  • 1 łyżka zmielonego siemienia lnianego (opcjonalnie)
  • natka pietruszki, oregano, bazylia, koperek, pieprz, sos sojowy
  • 2 garści kiełków (u mnie lucerny, mogą być inne)

Kuskus zalać wrzątkiem lub bulionem do 2/3 wysokości szklanki. Odstawić na kilka minut do napęcznienia. Jaja, paprykę i wędlinę pokroić w kostkę. Podlać oliwą, dodać jogurt, siemię lniane, gotowy kuskus, posiekane świeże lub suszone zioła i kiełki. Wymieszać i gotowe!
Można również posypać uprażonymi pestkami dyni lub słonecznika - następnym razem na pewno je dodam!


Przepis dodaję do akcji "Studenckie gotowanie".

poniedziałek, 31 grudnia 2012

kuskus z tuńczykiem, czyli szybka sałatka na imprezę sylwestrową czy do pracy

próbuję lepiej się odżywiać w pracy, ale wciąż z braku czasu kończy się na kanapkach i owocach, które łatwo porwać w biegu pomiędzy ostatnim zerknięciem na spóźniony zegarek a złapanym w ostatniej chwili autobusem.
wczoraj znalazłam chwilę (trwało to dosłownie 7minut, czyli prawie tyle, ile zrobienie kanapek) i wyciągnęłam dawno nie używany przeze mnie kuskus. ta błyskawiczna kaszka jest naprawdę smaczna i nie wiem jak to możliwe, że nie jadłam jej od tak dawna. pasuje do tak wielu dodatków. na pewno teraz będę Was nią katować :)


składniki (na 2 porcje)
  • pół puszki tuńczyka w sosie własnym
  • 1/3 szklanki kuskusu
  • pół pomidora
  • plasterek sera żółtego (opcjonalnie)
  • łyżeczka oliwy z oliwek
  • garść natki pietruszki
  • pieprz, koperek, oregano
Kuskus zalać wrzątkiem do około 3/4 wysokości szklanki i pozostawić na parę minut do napęcznienia. W tym czasie odsączyć tuńczyka,  odmierzyć połowę puszki. Pomidora i ser pokroić w kosteczkę, a natkę posiekać drobno. Tuńczyka połączyć z pomidorem, serem, natką, oliwą i przyprawami. Dodać napęczniały kuskus, zamieszać i gotowe!

środa, 19 grudnia 2012

wspaniały omlet wielowarzywny z natką pietruszki

Moja lista rzeczy do zrobienia jest pełniejsza, niż kiedykolwiek. Ilekroć porównuję ją z ilością czasu, jaką dysponuję, coraz bardziej się frustruję. I to jest najlepszy przykład i powód, dlaczego porównywanie jest złe ;)

Musicie mi wybaczyć moją częstotliwość udzielania się tutaj. Dzienne studia i 3/4 etatu w pracy, do której dojazd w jedną stronę zajmuje 1,5h to absolutny hardkor. I żeby być większą masochistką i desperatką zastanawiam się nad rozszerzeniem swojego etatu z 1/2 do 3/4 również na styczeń. Ale to chyba tylko takie moje zachłanne pragnienia związane z większą wypłatą.
Prawdopodobnie w styczniu wrócę do życia i będę więcej gotować. 
Póki co wolicie nie wiedzieć jak się odżywiam.

Dla kontrastu pokażę Wam przepis na mój ulubiony omlet, bardzo zdrowy, sycący i obfitujący w różnorodne składniki. Jeśli chcecie przyrządzać go w mniejszej ilości, proporcjonalnie zmniejszcie ilość warzyw, tak by omlet Wam się "skleił", bo w przeciwnym razie, gdy warzyw będzie za dużo w stosunku do jajka, wyjdzie raczej jajecznica z warzywami ;)

Składniki (na 2-3 porcje):

  • 6 jajek
  • pół małej cukinii (150g)
  • mała papryka czerwona (100g)
  • 3 średnie ziemniaki (150g)
  • 100g fasolki szparagowej
  • pół cebuli
  • łyżka oleju rzepakowego
  • pieprz, tymianek, rozmaryn, oregano, posiekana natka pietruszki

Ziemniaki obrać i ugotować do miękkości (ok 25minut). W tym czasie fasolkę szparagową podgotować (np. na parze lub w wodzie - ok 10minut). Cebulę drobno posiekać i zeszklić na oleju, dodać do niej pokrojone w kostkę paprykę i cukinię i podsmażać przez 3-4 minuty. Po tym czasie dodać ziemniaki pokrojone w kostkę i rozdrobnioną fasolkę szparagową.
Jaja wbić do miski, dodać po szczypcie tymianku, rozmarynu, oregano i pieprzu, roztrzepać widelcem.
Warzywa zalać masą jajeczną i smażyć na średnim ogniu, podważając brzegi omletu, tak by płynna masa mogła spłynąć na dno patelni. Ścięty omlet przykryć i trzymać jeszcze chwilę na małym ogniu. Przed podaniem posypać drobno posiekaną natką pietruszki.


Przepis do dodaję do akcji "zimowe śniadanie"

sobota, 1 grudnia 2012

łaciate ciasteczka owsiane light

kombinowane te ciasteczka, oj kombinowane! mimo chwil zwątpienia podczas mieszania składników i kosztowania, efekt jest. podobają mi się te ciasteczka, o! pierwszy raz chyba zrobiłam coś naprawdę ładnego... co jednocześnie byłoby dietetyczne. co jednocześnie byłoby tak niezaplanowanym i nienormalnym  biegiem wydarzeń poprzedzone.
dobrze spędzić pierwszy w pełni wolny, leniwy dzień od dwóch miesięcy w kuchni!

na potrzeby akcji "Odchudzone dania" napiszę co m.in. sprawia, że te ciacha są naprawdę dietetyczne:
- są pełnoziarniste (ani grama białej mąki - mamy za to mąkę pszenną typ 2000, żytnią typ 2000 i owsianą oraz otręby)
- tłuszczem, który wykorzystałam jest zdrowa ekologiczna oliwa z oliwek, czyli tłuszcz roślinny zamiast masła czy margaryny + ilość tłuszczu jest naprawdę niewielka
- nie ma w nich ani grama białego cukru (jest za to odżywczy miód i zdrowy cukier brzozowy)
- dla polepszenia konsystencji i walorów smakowych dodane jest starte jabłko
- zamiast całych jaj dodałam same białka

Składniki:

  • resztki owsiane pozostałe po przygotowaniu mleka owsianego (jeśli nie robicie mleka to zalejcie 100g płatków owsianych 100ml ciepłego mleka lub wody i po 15 minutach będziecie mieć gotową bazę)
  • 100ml mleka (u mnie owsiane)
  • 2 białka
  • 3 łyżki miodu
  • 3 łyżki ksylitolu/cukru brązowego
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżki zmielonego siemienia lnianego
  • 2 garści wiórków kokosowych
  • 1 jabłko starte na tarce
  • 150g mieszanki do wypieku chleba dyniowego Biofuturo (lub 100g mąki pszennej pełnoziarnistej, 50g żytniej pełnoziarnistej z odrobiną pestek dyni)
  • 50g mąki owsianej (lub płatków owsianych zmielonych na mąkę)
  • 2 łyżki otrębów (u mnie owsiane)
  • po łyżeczce cynamonu i imbiru
  • łyżeczka proszku do pieczenia (opcjonalnie)
  • 1 kopiasta łyżka karobu (lub kakao)
Do "resztek owsianych" dodać mleko, białka, miód, oliwę i starte jabłko. Wszystko energicznie zamieszać. Dodać siemię lniane, ksylitol,wiórki kokosowe, obie mąki, otręby, proszek do pieczenia i przyprawy. Połączyć dokładnie wszystkie składniki. Przelać 3/4 masy do dużej prostokątnej lub kwadratowej foremki lub do foremek na muffiny (masa będzie gęsta, lecz lejąca). Do pozostałej części dodać karob, wymieszać i rozlać na wierzchu, robiąc dowolne esy-floresy (ja zrobiłam coś w rodzaju dużej litery S). Piec 20-25minut w 180 stopniach.

 Przepis dodaję do akcji "Odchudzone dania", "Odporni ze smakiem", "Świąteczne ciasteczka", "Karob w kuchni".

poniedziałek, 26 listopada 2012

zdrowa pasta fasolowa czosnkowo-koperkowa


Składniki:

  • 3/4 szklanki suchych nasion białej fasoli
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 2 łyżki zmielonego siemienia lnianego
  • 2 spore ząbki czosnku
  • dużo koperku!
  • curry, garam masala, pieprz kolorowy, papryka słodka, sos sojowy

Fasolę namoczyć w nocy i rano ugotować do miękkości. Odlać nadmiar wody. Rozdrobnić całość blenderem na gładką pastę. Masa będzie na początku bardzo gęsta - polecam więc w trakcie blenderowania przerwać, dodać oliwę, wymieszać i rozdrabniać dalej, jeśli jest taka potrzeba. Dodać jogurt, siemię lniane, czosnek przeciśnięty przez praskę i przyprawy. Teraz wystarczy dokładnie połączyć składniki i pasta nadaje się do spożycia : )

Jak już wcześniej pisałam - świetnie nadaje się ona do kanapek, przedstawiałam także zastosowanie jako smarowidło do tortilli. Myślę, że byłaby to równie apetyczna propozycja obiadowa, do podania z kaszą i warzywami! Ja zabieram ją często do pracy do wafli ryżowych lub chrupkiego pieczywa, w małym wygodnym pojemniczku.

Przepis dodaję do akcji "Odporni ze smakiem" oraz "Potrawy rozgrzewające".

sobota, 24 listopada 2012

perfekcyjny sposób na 2 śniadanie - tortilla z jajem!

Czasu coraz mniej. Ostatni wpis dodałam prawie 10 dni temu... Owszem, śledzę Wasze poczynania i przypominam o sobie na facebookowym profilu (swoją drogą zachęcam do polubienia : ) pomóżcie mi się rozkręcić!). Ugotować coś i napisać jednak nie starcza mi czasu. Wybieranie pomiędzy chwilą na czytanie, chwilą dla bloga i chwilą dla siebie to naprawdę ciężka sprawa. Wszystko wydaje mi się równie ważne i chciałabym poświęcać temu więcej czasu. Idzie grudzień, będzie może trochę więcej okazji do gotowania i pieczenia wraz ze zbliżającymi się świętami. Popieram akcje "odchudzania świąt" prowadzone u koleżanek bloggerek i obiecuję coś dorzucić od siebie w tym temacie. Trzymajcie kciuki, bym nie zapracowała się na śmierć i nie zapomniała z tego wszystkiego o jedzeniu ; )

Powtórzę się - tortilla z jajkiem to moje ulubione drugie śniadanie!Podobny przepis już tu nawet był, ale tym razem znalazłam fajne zastosowanie dla mojej pasty z soczewicy i zdecydowałam się nim z Wami podzielić. Ta tortilla jest mocno paprykowa i bardzo aromatyczna, właśnie dzięki zastosowaniu pasty z soczewicy.

Składniki:
  • 1 placek tortilli
  • 1 jajko, ugotowane na twardo
  • 1 duży liść kapusty pekińskiej
  • 1/4 średniej papryki czerwonej
  • 2 łyżki aromatycznej pasty z soczewicy i papryki
Pastą posmarować podgrzany placek tortilli. Kapustę drobno poszatkować, paprykę skroić w drobną kosteczkę, a jajko pokroić na 16 części. Wszystkie składniki nałożyć na posmarowaną pastą tortillę i zawinąć.

Ja zabieram ją często na uczelnię i do pracy na 2 śniadanie lub na częściowy obiad. Smakuje wyśmienicie zarówno na zimno, jak i na ciepło. Jest bardzo pożywna, zdrowa i sycąca. W paście, którą jest posmarowana zawarte są wspaniałe przyprawy, zdrowa soczewica, jogurt i siemię lniane, które zawiera kwasy omega-3. Gdyby jeszcze placek zrobić samemu w domu, z mąki pełnoziarnistej, to byłaby już w ogóle bajka. ; ) Może znacie jakiś dobry, sprawdzony przepis na tortillę?

Przepis dodaję do akcji "Odporni ze smakiem".

środa, 14 listopada 2012

smakowita wege pasta do chleba z soczewicy

Ostatnio z wielkim zainteresowaniem przeglądam wegetariańskie pasty do chleba. Przestały mi smakować nudne kanapki z serem żółtym i wędliną. Staram się zastępować je czymś pożywniejszym i smaczniejszym. W tym poście podsumowałam wszystkie domowe pasty i smarowidła do kanapek jakie opublikowałam. Tym razem padło na soczewicę. Najpierw chciałam dodać utartą marchewkę by nadać ładniejszego koloru, ale rzuciła mi się w oczy leżąca w lodówce papryka i poszła na pierwszy ogień. : )
Pasty z takiej ilości składników wyszło mi naprawdę sporo i połowę zamroziłam na bardziej zapracowane i leniwe dni. ; )

Składniki
  • 3/4 szklanki zielonej soczewicy, ugotowanej do miękkości (zajęło mi to około 25minut)
  • 2 łyżeczki musztardy
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego (jeśli nie jadasz nabiału, z powodzeniem możesz spróbować z jogurtem lub mlekiem roślinnym)
  • 2 łyżki zmielonego siemienia lnianego
  • 1 łyżka zmielonego sezamu
  • pół papryki czerwonej, startej na bardzo drobnych oczkach lub zblenderowanej
  • kumin, pieprz, curry, sos sojowy
  • natka pietruszki, bazylia, oregano - u mnie świeże, lecz suszone też mogą być
Soczewicę zblenderować na gładką masę, dodać startą paprykę, musztardę, jogurt/mleko (w przypadku mleka radzę dać go o połowę mniej), siemię, sezam, przyprawy, zioła i wymieszać. Łączny czas przygotowania takiej pasty to maksymalnie 35 minut, a więc dołączam go do etykiety 'szybkie'.

Przepis dodaję do akcji "Odporni ze smakiem" oraz "Domowy wyrób".

szukaj po składnikach...

amarantus (6) avocado (1) bajaderki (1) banan (12) batat (1) batony (1) bez cukru (18) bez jajek (17) bez mąki (11) bez mleka (10) bez nabiału (10) bezglutenowe (25) błonnik (67) boże narodzenie (7) bób (3) brokuły (7) budyń (4) bułki (2) candida (1) cebula (20) chałki (1) ciasta (12) ciasta czekoladowe (5) ciasta z owocami (5) ciasta z warzywami (3) ciasteczka (11) ciecierzyca (4) ciekawostki (25) cukinia (14) curry (16) czekolada (10) czytelnicy pytają (3) daktyle (6) dania mączne (7) desery (37) dieta strukturalna (3) dietetyczne (79) do chleba (19) drożdże (7) drożdżowe (5) dynia (6) fasola (7) fasolka szparagowa (7) fleksitarianizm (1) granola (3) groch (1) groszek (3) gruszka (2) herbata (2) jabłka (16) jagody (1) jeden garnek (8) jogurt naturalny (25) kakao (31) kanapki (14) kapusta biała (1) kapusta czerwona (1) kapusta kiszona (1) kapusta pekińska (4) kapusta włoska (2) karob (11) kasza (7) kasza gryczana (3) kasza jaglana (10) kasza manna (1) kaszka (4) koktajl (4) korzenne (1) kotlety (3) kukurydza (3) kurczak (2) kuskus (2) liebster blog (1) lunchcoach (1) makaron (9) maliny (7) marchewka (21) marynata (1) mazurki (1) mączne (1) mąka kukurydziana (8) mąka orkiszowa (21) mąka owsiana (14) mąka pszenna (23) mąka ryżowa (4) mąka z quinoa (6) mąka żytnia (12) mięso (7) migdały (1) miód (3) mleko (23) mleko roślinne (14) muffiny (13) na wynos (71) napoje (2) niskokaloryczne (48) niskotłuszczowe (33) obiad (49) obiad wegański (13) olej kokosowy (3) oliwki (7) omlet (3) orient (1) orzechy (19) otręby (30) owoce (24) owsianka (5) pancakes (11) papryka (23) pasztet (5) pełnoziarniste (51) pieczarki (11) piernik (2) pizza (3) płatki (22) pomidory (17) por (3) proste (87) przetwory (4) przyjęcia (14) quinoa (9) rabarbar (6) rodzynki (11) roszponka (1) ryba (3) ryż (2) ryż brązowy (9) sałatki (3) seler (11) ser (8) sernik (3) sezam (6) siemię lniane (23) słonecznik (1) smażone (3) soczewica (7) soja (5) sposób na warzywa (43) stewia (1) strączkowe (1) surówki (7) szarlotka (1) szpinak (4) szybkie (82) śliwki (6) śniadanie (46) świeże zioła (38) tapioka (1) testowanie (40) tortilla (3) truskawki (4) tuńczyk (5) versatile blogger award (1) warsztaty kulinarne (1) wątróbka (1) wegańskie (8) wegetariańskie (9) wegetariańskie łakocie (26) wędlina (4) wielkanoc (10) wiem co jem (2) winogrona (1) wiórki kokosowe (21) współpraca (5) zapiekanki (2) zdrowe (113) zdrowy podwieczorek (19) ziemniak (9) zrób to sam (39) zupa (7) żurawina (6)